• Wpisów:902
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 21:18
  • Licznik odwiedzin:15 963 / 2165 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Wielu życiowych rozbitków to ludzie, którzy nie zdawali sobie sprawy, jak bliscy są sukcesu, kiedy się poddali.
— Thomas Edison
 

 

Problem z ludźmi takimi jak ona,właściwie z większością ludźmi,polega na tym,że nie rozumieją tego,że tacy ludzie jak On sami spowodowali to,co ich spotkało.Nie chodzi nawet o to,że zasłużyli.Nikt nie zasługuje na nic.Chodzi o to,że poszli w złym kierunku,otworzyli nie te drzwi,zrobili to z powodu własnego niedowidzenia,dezorientacji.Problem z większością ludzi polega na tym,że są przekonani o konieczności chronienia innych ludzi przed konsekwencjami ich własnych czynów.Nie rozumieją,że to kompletnie bezcelowy wysiłek.Nie ma nic złego w tym,co go spotkało,tak samo jak nie ma nic złego w palaczach umierających na nowotwór płuc,alkoholikach umierających na wątrobę,ludziach,którzy jadąc dwieście na godzinę,rozpłaszczyli siebie wraz z całą rodziną o nadjeżdżającego tira.Tak naprawdę nie ma w ogóle nic złego w śmierci,w chorobie, w złych wypadkach.To się po prostu dzieje.Większość ludzi traktuje złe wypadki jako część pewnej narracji,fabuły.Robi z nich okazję do melodramatu,przyczynek do wielkich pytań o sens.

~ J.Żulczyk
 

 

Co najbardziej w Tobie lubiłam? To, czego jednocześnie najbardziej nienawidziłam. Nieprzewidywalność. Nigdy nie wiedziałam za którym rogiem się schowasz, za którym na Ciebie wpadnę i zza którego wyskoczysz zdziwiony moim zdezorientowaniem. Zabierałeś mi siebie, po czym oddawałeś w małych częściach, a ja łapałam je jak, kulające się w każdą stronę, koraliki ulubionej bransoletki, która przed chwilą znów się zerwała. Chciałam być czegokolwiek pewna, ale nic nie smakowało tak, jak Twoje usta po dłuższym okresie wzajemnego milczenia. Coś było w tej miłości, że kiedy dopadaliśmy siebie i zaczynaliśmy biec, trzymając się za rękę, to żadne z nas nie miało wątpliwości, że ten świat należy do nas. Nikt nie powodował we mnie tak skrajnych emocji, dzięki którym, paradoksalnie, w końcu czułam, że żyję, oddycham i naprawdę istnieję. Marzyłam o oświadczynach na dachu, w blasku słońca, popitych wspólnie winem prosto z butelki i o codziennym widoku Twojej unoszącej się klatki piersiowej, gdy spokojnie obok mnie spałeś. Zawsze nie lubiłeś, gdy się na Ciebie gapiłam, ale, Boże, nawet nie wiesz ile razy otwierałam w nocy oczy, spoglądałam w Twoją stronę i z, najbardziej szczerym w moim życiu, uśmiechem, myślałam, że nie zamieniłabym Cię na nic innego. Najpiękniejsza była świadomość, że przecież myślisz tak samo i udowadniałeś mi to parę godzin później, gdy nad ranem przysuwałeś się do mnie i oplatałeś całą swoją miłością. Z Tobą wydawało mi się, że szczęście jest proste. Wystarczała mi Twoja dłoń, Twoje spojrzenie, Twój smak, zapach. Wystarczyła Twoja obecność, żebym wiedziała, że mogę wszystko, że mam w rękach cały świat. Było idealnie, nawet jak się żarliśmy i trzaskaliśmy drzwiami. Wszystko mnie bolało, nie chciałam z Tobą gadać, ale godzinę później już o niczym nie chciałam pamiętać. Miało być po prostu dobrze, cały czas, do końca świata.
Teraz, gdy Cię nie ma, nie przestałam oddychać, nie przestałam funkcjonować, udaje mi się nawet w nocy zasnąć. Czytam książki, uczę się, uśmiecham, jem śniadanie, obiad i kolację. Całkiem dobrze zaczynam i kończę każdy dzień, nawet lubię siebie. Wszystko się toczy, czas się nie zatrzymał, nic nie stanęło w miejscu, żadne budynki nie runęły, nic się nie przewróciło, nie spaliło i nie utonęło.
Wszystko jest na miejscu, tylko nikt nie jest szczęśliwy.

- Marta Kostrzyńska
 

 

Cześć. Bardzo dawno mnie tu nie było.. Może przez brak czasu, natłok obowiązków, a może przez strach.. Bo z dodawaniem tych wszystkich wpisów, które mniej czy też bardziej wam się podobają, wiąże się bardzo dużo emocji, moich emocji. Sama nie wiem co mnie wzięło, żeby cokolwiek tu teraz pisać. Czuję pustkę w sercu po stracie pewnej osoby, która mnie oszukała, a mimo tego nie potrafię o niej tak po prostu zapomnieć, te wszystkie wspomnienia, słowa, obietnice ciągle chodzą za mną i głośno krzyczą.. Czasami mnie to przeraża, próbuję w jakiś sposób je zagłuszyć, ale bezskutecznie. Mam wrażenie, że minął już najlepszy czas w moim życiu, że straciłam miłość swojego życia. Przytłacza mnie to. Straciłam osobę, która rozumiała mnie bez słów, nikt nie zajmie Jego miejsca. Był wszystkim. Straciłam cząstkę swojego serca.. Straciłam ją.. kiedy odszedł.
  • awatar Oversensitive Princess: Ale biadolisz...Doceniam bardzo, i pewnie nie tylko ja-że wylewasz tutaj swoje emocje. Ale to,ze "straciłaś miłość swojego życia"? jak dla mnie nie masz racji. Tak chciał Bóg,przeznaczenie? . Znajdziesz swoją miłość,powoli. NIe wolno rozpaczać za jednym męzczyzną tak,jakby właśnie zawalił sie cały świat. Ja tak myślałam. Powtarzałam sobie,ze nie bedzie już drugiego takiego. Teraz,kiedy o tym myslę,chce mi się smiać. Oczywiście rozumiem,że tak sie czujesz. A Twoje serce? bije,żyjesz. Oddychasz. Więc ta "cząstka" nadal tam jest. Jest.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kiedyś ktoś mnie zapytał: Co dla Ciebie w życiu jest najtrudniejsze? Odpowiedziałam, nie wiem. Że chyba nie ma takiej rzeczy. Teraz już umiem odpowiedzieć na to pytanie. Gdy dziś mnie zapytacie co jest dla mnie najtrudniejsze, odpowiem:
Najtrudniej w życiu patrzeć jest w oczy ukochanej osoby i widzieć pustkę. Zupełnie nic. Obojętność, zero tęsknoty. Najtrudniej czuć że się ją kocha całą sobą i wiedzieć że bez niej nie można żyć ale ona bez Ciebie jest szczęśliwa. Najtrudniej kochać bez wzajemności. Tak. Tak bym odpowiedziała.
 

 

Albo go kocha, albo się uparła. Na dobre, na niedobre i na litość boską.
 

 

Jest takie powiedzenie, że każda kobieta chce jednocześnie domku z ogródkiem i przyciskania ust dłonią, rozrywania pończoch i wyginania pleców w łuk.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Każdy dzień spędzany na czekaniu to dzień, którego nie wykorzystuje się na zwyczajne dobre życie, ludzi których się kocha i robienie tego co sprawia, że tu i teraz jest dobrze, a nie że kiedyś może będzie.
 

 

Powinieneś, kurwa, klęczeć przed nią jak ostatni żebrak. Obsypywać ją wszystkim, co najlepsze i gdyby chciała to zapierdalać po tą gwiazdkę z nieba, zabrać ją na wycieczkę do Eldorado i zrobić wszystko, żeby poczuła się jak księżniczka. Powinieneś płakać za każdym razem, kiedy ona jest nieszczęśliwa, wyć powinieneś. Masz być dla niej ideałem, rozumiesz? Masz być tym jebanym księciem na białym koniu, bo choć byłeś skurwysynem, to ona nadal patrzy na Ciebie z tą samą miłością w oczach i nadal w Ciebie wierzy, nawet jeśli wszyscy inni zwątpili. Nosi tyle ran przez Twoją głupotę, a nadal ma i będzie miała wyciągnięte ręce, gdybyś potrzebował pomocy, zawsze jest dla Ciebie i nigdy się nie odwróciła, ani nie odwróci. Ta dziewczyna jest Twoim cudem i choć tak kurewsko ją zniszczyłeś, to nikt nie kocha Cię tak perfekcyjnie jak ona. Doceń to. To jest twoja szansa, żeby wszystko naprawić.
  • awatar Lady Bitch: powinieneś,kurwa!
  • awatar Pearlita: Jeżeli naprawdę skrzywdzimy ukochaną osobę to powinniśmy stawać na rzęsach, żeby naprawić swoje błędy.
  • awatar affetto ♥: jakie piękne i prawdziwe..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Wiem, że masz do tego dystans, a życie uczyło cię, żeby nie ufać.
Nie chcę w żaden sposób naciskać, mam podobnie i dobrze to kumam.
 

 

- A co jeśli Czerwony Kapturek kochał Wilka? - To jest wielce prawdopodobne.. - Więc? - Chory z miłości obsesyjnie kochając Czerwonego Kapturka wolał ją zjeść by nikt więcej nie mógł jej pokochać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

- Ale oni się kochają- stwierdziła Clary, poruszona. - Czy nie to właśnie oznacza miłość? Że trzeba być blisko drugiej osoby, niezależnie od wszystkiego. (...)
Czasami miłość nie wystarcza, Clary.
 

 

Ludzie zostali stworzeni do tego, by być kochani, a rzeczy do tego, aby być używane. Powodem, przez który na świecie panuje chaos, jest to, że rzeczy są kochane, a ludzie używani.
 

 

Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić.
 

 

może moglibyśmy być dla siebie wsparciem? I mogłoby być dobrze i mogłoby być fajnie.
 

 

"Bądź uroczy dla swoich wrogów - nic ich bardziej nie złości"
 

 

są dwie rzeczy które wkurwiają mnie do czerwoności- fałszywi ludzie i porównywanie mnie do kogoś.
 

 

I gdy przez gardło spłynął kolejny kieliszek, chciałeś wykręcić jej numer i znów ją usłyszeć.
 

 

Tylko trzy rodzaje ludzi powiedzą ci prawdę: dzieci, osoby pijane i każdy, kto jest na ciebie wkurwiony.
 

 

a karma jest zołzą, pokaże Ci samotność
 

 

Będę wredna i wyrachowana, cwana i cyniczna, będę fałszywa i dwulicowa, bo tylko tak można zyskać szacunek w tym pogmatwanym świecie.
 

 

Trochę się zdenerwowałam, a trochę mi się zrobiło smutno. Zawsze mi jest smutno, kiedy się przekonuję, że oceniłam kogoś za wysoko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Czasem poznajesz kogoś, kto od razu jest taki, jaki ma być.
 

 

Znowu przyszła do mnie samotność,
choć myślałam, że przycichła w niebie.
Mówię do niej:
- Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
- Kocham ciebie.
 

 

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
 

 

Jeśli ktoś zdradził,oszukał, lub skłamał będzie to robić dalej.
Jeśli nie w życiu – to w Twoich myślach.
 

 

Przestań analizować swoje każde uczucie, jeśli kochasz kochaj! jeśli tęsknisz-pozwól sobie na tęsknotę, nie musisz kontrolować każdej emocji, po prostu żyj.
 

 

Nie oglądaj się za siebie już. było, minęło, cóż - wiele jeszcze przed nami.
 

 

nie trudno stracić, trudno odzyskać, trudno zapomnieć, bo pozostaje blizna, to zwiększa dystans do pięknego życia, zacznij kochać, wyjmij serce z ukrycia.
 

 

tak rzadko dla człowieka człowiekiem jest człowiek.
  • awatar Catkin ☆: niestety cała prawda o człowieczeństwie w dzisiejszych czasach... :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Gdyby przeczytał ktoś, to co teraz napisałam, nie zrozumiałby z tego nic. Zresztą ja sama, z każdą chwilą rozumiem coraz mniej. Tak jakby jakaś myśl była intensywna i wyczuwalna tylko na samym początku. Atakuje z dużą siłą, a potem jej moc słabnie, blednie. Słowa stają się tylko słowami, takimi bez znaczenia, bez emocji. Pozostaje wspomnienie, które przypomina tylko, że były ważne. Tak mam pisząc tutaj. Zanim napiszę daną myśl, zanim zdążę napisać pierwsze jej słowo, ona już mi umyka i z każdą sekundą staje się coraz dalej. Ucieka i staje się już nieuchwytna. Jedynie zostaje po niej nikłe wspomnienie. Dlatego to, co piszę wydaję się niezrozumiałe, chaotyczne. Nawet dla mnie.
 

 

Nie on uczył Cię za dzieciaka chodzić, byś teraz siedziała zamknięta w czterech ścianach każdego wieczoru. Nie uczył Cię mówić, byś teraz tłumiła w sobie emocje, zamiast otwarcie je wyrażać. Nie on uczył Cię poznawania smaków, byś teraz dławiła się jedynie słonymi łzami. Nie jemu zawdzięczasz swoje sukcesy, byś teraz upadała ponosząc porażki. Nie jemu zawdzięczasz urodę, by na Twojej twarzy rysy nieustannie nabierały cierpienia i bólu. Nie on dał Ci życie, byś teraz je przez niego marnowała.
 

 

To, co prawdziwe nigdy nie przestanie istnieć.
 

 

Nie mogłam odkleić wzroku od trumny. Patrząc na nią, nie docierało do mojej świadomości, że on nie żyje. Ciągle czekałam, jakby w nadziei, że zaraz się poruszy. Wpatrywałam się w napięciu oczekując nie wiem czego, cudu chyba, znaku jakiegoś. Wyobraziłam go sobie. Wyglądał, jakby spał. Miałam ochotę potrząsnąć nim, powiedzieć "kurwa, wstawaj!". Miałam ochotę wyciągnąć go z tej trumny, postawić na nogi i szarpać nim, aż otworzy oczy i z głupkowatym uśmiechem powie, że to przecież żart. Patrzyłam i mówiłam sobie, że to jakiś sen, że on śpi, że ja śpię, że wszyscy śpimy. Że to koszmarny sen, który przecież się skończy i będzie jak dawniej. Ale nic się nie chciało kończyć. Było tylko gorzej. Jak trumna została pochowana to czułam, że właśnie teraz umiera, że zabierają mu powietrze, światło, wszystko.
 

 

Boję się, że kiedyś ktoś mnie tak psychicznie otworzy i zobaczy ten cały burdel w mojej głowie, że poczuje ten smród wspomnień i odór zepsutych myśli. Boję się, że ktoś to wszystko zobaczy i zrobi mu się niedobrze, kiedy dowie się jaka naprawdę jestem. Wtedy wszyscy zobaczą, że jestem z tych ludzi, co zawsze mają czas, bo jedyne, co robię to czytam i śpię. Boję się, że nie mam niczego do zaoferowania. Cokolwiek robię, zawsze się boję. Co jeśli ktoś w końcu mnie przeczyta, jeśli rozszyfruje te hieroglify, za którymi się chowam, co wtedy? Przecież jestem wewnętrznie zepsuta, przetrawiona i wyżarta przez te choroby, którymi się karmię, żeby nie żyć.
 

 

Chciałabym wiedzieć wszystko to, co tak bardzo mnie nurtuje, co zaśmieca moją głowę. Mogłabym tyle w sobie zmienić, wszystko mogłoby być inne, gdybym tylko potrafiła zrozumieć to, co nie ma sensu i tak bez sensu czasem mnie boli. Tak dużo rzeczy mnie krzywdzi, a niektóre są takie dokuczliwe, bo po prostu nie wiem, czym są. Nie wiem, co mnie boli i czego się boję. Przecież nie może mnie boleć wszystko?
 

 

Świat iluzji i złudzeń.
 

 

"Muszę pogodzić się z tym, że są kobiety ode mnie lepsze. Nigdy nie będę miała pięknych włosów, a białą bluzkę zawsze poplamię. Taka już jestem."

-Carrie Bradshaw